środa, 30 lipca 2014

Five

 Stałam w Central Parku przed samym Shawn'em Mendesem,który śpiewał swoje nowe piosenki przed tłumem,nie tylko dziewczyn ale i też chłopców.Stał tam tak idealnie,trzymając gitarę i swoim anielskim głosem śpiewał show you.Jest do prawdy utalentowanym człowiekiem,obróciłam się w prawo,dziewczyny śpiewały razem z nim i niektóre też płakały.Tak dużo szczęścia daje jedna osoba,której osobiście nie znamy.Obróciłam się do tyłu i napotkałam uśmiechniętego Justina,obejmował mnie w talii.Pocałowałam go w usta i obróciłam się z powrotem w stronę Shawn'a.Niedługo wszystkie dziewczyny będą śpiewać tak z Justinem i to Justin będzie dawał im tyle szczęścia co Mendes.Będzie westchnieniem wielu dziewczyn,a wtedy to ja będę naprawdę szczęśliwa,bo będę wiedziała że spełniło się jego marzenie.

Usłyszałam czyiś głos,który przerwał mi sen.
-Angel,wstawaj i ubieraj się,masz 30 minut i ani sekundy więcej,jedziemy do dziadków.
-Oh przymknij się i daj człowiekowi spać!-jęknęłam w poduszkę
-Nie nie,jest po dwunastej,rusz się!
-Dobra spadaj.
-Też Cię kocham siostrzyczko.-wyszedł rozbawiony.
Przetarłam ręką twarz i przeczesałam włosy.Wstałam z łóżka i odsłoniłam rolety.Uśmiechnęłam się,bo jest naprawdę fajna pogoda.
***
Ubrana w sukienkę i vansy,zaczęłam prostować włosy.Gdy skończyłam tą czynność wyszłam z łazienki.Makijażu natomiast nie robiłam.
Wyszłam z pokoju z telefonem w ręku i skierowałam się do kuchni,więc pewnie szykują się.Wyjęłam z lodówki nutellę i banana,położyłam dwie grzanki na blat i posmarowałam nutellę,następnie pokroiłam banana w plasterki i ułożyłam na grzance.Wyjęłam z półki talerz i szklankę.Postawiłam je na blat,grzanki położyłam na talerzu a do szklanki nalałam soku pomarańczowego.Plasterki banana która mi została położyłam na talerzu.Posprzątałam wszystko i wzięłam talerz i szklankę i ruszyłam do stołu.Postawiłam to na stole,wróciłam się jeszcze po telefon który został na blacie i usiadłam na krześle.Wzięłam do ręki grzankę i ugryzłam kawałek,po czym włączyłam IG i zaczęłam przeglądać nowe zdjęcia osób które obserwuję.
***
Siedziałam znudzona w samochodzie obok Jake'a.Jechaliśmy właśnie do dziadków i byliśmy w połowie drogi.Jeszcze tylko jakieś 15 minut i jesteśmy na miejscu.Trzymałam w ręku telefon i przeglądałam FB. Natrafiłam na bardzo ciekawy post Shawn'a o Kanadzie.Informował o tym że pojawi się za niecałe 3 miesiące w Stratford!
-Angel a wiesz kto będzie w Stratford?-Jake chyba spóźnił się z nowiną.
-Tak wiem ciołku.Shawn za 3 miesiące przyjedzie do Stratford.
-Mamo,ona mnie przezywa!-skrzyżował ręce i się oburzył.
-Dzieciaki uspokójcie się.
-Wczoraj spotkałem się z dawnymi kumplami i Ashton powiedział mi że dalej się w tobie buja.
-Boże proszę Cię.Twój kolega ma nieźle pod sufitem.Prędzej umówiłabym się z Shawn'em niż z tym Ashtone.
-W co ty wierzysz Angel.-roześmiał się Jake.
Miałam mu już coś odpowiedzieć,gdy usłyszałam dźwięk w telefonie.Dostałam wiadomość od Justina.
\5 minut później/
-Mamo,tato macie pozdrowienia od Pattie i Jeremiego.
-O to miłe.Piszesz z Justinem?-odezwała się mama 
-Tak
-Niech również ich pozdrowi i niech się spyta czy jego rodzice jutro mają czas,bo chcemy z Robinem zaprosić ich na obiad.
-Okej,okej napiszę mu tak.-jak powiedziałam tak zrobiłam i po kilkunastu sekundach dostałam odpowiedź.
-Mamuś,wszystko załatwione,rodzice Justina mają czas i chętnie przyjdą.
-I świetnie.-odezwał się tata.
 Dojechaliśmy na miejsce i wysiedliśmy z samochodu.Razem ruszyliśmy do drzwi i tata zadzwonił dzwonkiem.Po chwili w progu pojawiła się starsza kobieta i zaprosiła nas do środka.Gdy weszliśmy zaczęła tulić najpierw tatę,mamę później mnie i Jake'a.
-Moje kochane wnuczki.Jak Angel wyładniała no no no.Pewnie chłopcy się za tobą uganiają.
-Oj babcia,przesadzasz.-powiedziałam ze śmiechem.
-Nie przesadzam kochana.Dalej jesteś z tym uroczym Justinem?
-Nie babcia,nie jestem z nim.
-Ah szkoda,bo ładnie Wam było razem.-nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam się do niej.
-Ale przecież nie zapomniałabym o słodkim Jake'u.Jak tam Ci się powodzi z dziewczynami?
Roześmiałam się i poszłam z tyłu domu,gdzie wcześniej ruszyli tam moi rodzice.
Gdy weszłam tam rodzice siedzieli na krzesłach i rozmawiali z dziadkiem który również z nimi siedział.Tylko gdy mnie zobaczył uśmiechnął się i wstał,po czym mnie mocno przytulił.
-Moja mała Angel.Jak ty wyrosłaś,a jaka stała się piękna.
-I dziadek przesadza i babcia przesadza.
-Nie przesadzamy z babcią,a teraz siadaj i opowiadajcie mi tu jak Wam tam w Atlancie było.
-No wiesz tato,na początku było trudno,dzieci musiały się zaklimatyzować.Po pewnym czasie stawało się coraz lepiej.Po pierwszym dniu w szkole Angel mówiła nam że chłopcy za nią latają.My się po prostu z tego śmialiśmy.-odezwał się tata
-O tak.Niech no ja tylko sobie przypomnę miny chłopców jak pierwszy raz weszłam do szkoły.Haha,albo zazdrość innych dziewczyn.-roześmiałam się na ostanie zdanie,bo miałam przed oczami twarz Megan,gdy wszyscy chłopcy podchodzili do mnie a nie do niej.
-A miałaś tam jakiegoś chłopaka?-zaciekawił się dziadek 
-W jej głowie był tylko Justin.-odwróciłam się w stronę gdzie pochodził głos,no oczywiście to Jake,który idzie z babcią.
-Nie prawda!-oburzyłam się
-Oh Angel uspokój się Jake chciał Cię tylko zdenerwować.-wtrąciła się mama 
-Ale to prawda co mówię.
-Ugh!Może na początku tego wyjazdu do Atlanty myślałam cały czas o Justinie,ale później dałam sobie spokój.
-Widzisz...
\długi czas potem/
Siedzę w samochodzie,jedziemy już do domu.Właśnie zdałam sobie sprawę,że cały dzień nie odzywał się Peter.Może był zajęty?
Dostałam wiadomość,już myślałam,że to właśnie od niego,ale wyświetliło się imię Justin.Pytał się jak tam po wizycie u dziadków,więc odpisałam mu że było fajnie i również dodałam że babcia nazwała go uroczym.Dostałam odpowiedź,której treść brzmiała "Przecież wiem,bo jestem uroczy :3 Napiszę do ciebie potem bo jestem zajęty "
Przeczytałam i odpisałam "Skromny,nie powiem.Okej  ". Zablokowałam telefon i obróciłam głowę w stronę okna.Jeszcze jakieś pięć lub siedem minut i będziemy w domu.Nie powiem jestem zmęczona i jedynie czego teraz pragnę to mojego miękkiego łóżka.
_______
Hejka wszystkim,jak tam mijają Wam wakacje?
Rozdział się podoba?
Takie pytanko,czyta ktoś?
Jeśli tak to dajcie po sobie jakiś znak.

































czwartek, 24 lipca 2014

Four

 Po drodze poszłyśmy jeszcze do sklepu spożywczego mój ulubiony napój i również moje ulubione żelki. Są tak niesamowicie dobre!
Wyszłyśmy ze sklepu,i otworzyłam paczkę żelek,wzięłam pierwszego i na szczęście był to smak owocowy,znam już prawie wszystkie na pamięć.Poczęstowałam Kate,ta wzięła i popatrzyłam się na kolor żelka,był czarny,on mi akurat nie smakuje,jest jak dla mnie obrzydliwy.Kate wsadziła to do buzi i rozgryzła,jej ten smak najwyraźniej smakował.
Gdy zbliżałyśmy się na skejta,zauważyłyśmy Lolę siedzącą na ławce,czym prędzej do niej podeszłyśmy i się przywitałyśmy.Usiadłyśmy wszystkie trzy na ławce,nieopodal skejta.
Obserwowałyśmy jak Chad,Ryan i Justin jeżdżą na deskorolkach.Muszę przyznać świetnie im to idzie,dużo nauczyli się przez 3 lata gdy mnie tutaj nie było.Przyznam że są znakomici.
Gdy chłopacy przestali jeździć i robić różne triki,czy jak to tam się nazywa,podeszli do nas.
-Cześć dziewczyny,co tam słychać?-odezwał się Ryan
-Wszystko po staremu Ry.-odpowiedziała mu Kate.
-Justiiin,otwórz buzię,zamknij oczy.-powiedziałam słodko do niego.
-Co Ty mi chcesz zrobić?Mam się bać?-zapytał zdziwiony
-Ej,przecież Ci nic nie zrobię!Jestem grzeczną dziewczyną!
-Okeej.-niepewnie zamknął oczy i otworzył buzię.A ja wzięłam żelki do ręki i wybrałam kolor brązowy,czyli cynamon,którego Justin nie lubił.Dobrze to pamiętam,bo byłam jego dziewczyną i prawie codziennie jedliśmy te żelki i Justin zawsze smak cynamonu wyrzucał i nie dziwię się mu,bo ja też za tym smakiem nie przepadam.
Wsadziłam mu to do buzi.
-Możesz to pogryźć,mówię Ci nie będziesz żałował.-powiedziałam poważnie,ale tak szczerze nie umiałam powstrzymać śmiechu.Niby jest to takie nic,ale jednak coś.
Justin to pogryzł i szybko otworzył oczy i czym prędzej wyrzucił to z buzi a my wszyscy nie mogliśmy opanować śmiechu.Wziął butelkę którą położył przedtem obok ławki i napił się.Gdy odłożył,popatrzył się na mnie morderczym wzrokiem.
-Oj nie,nie daruje Ci tego!Pożałujesz,nienawidzę tego smaku i dobrze o tym wiedziałaś,zrobiłaś mi to na złość i się zemszczę.
Wstałam szybko z ławki i zaczęłam biec przed siebie,a Justin za mną.Ludzie którzy tam szli,patrzyli na nas jak na idiotów.No ale się nie dziwię,kto w naszym wieku lata za sobą?
Ale był powód.
Długo tak już biec nie umiałam i niestety Justin mnie złapał.Wziął mnie na plecy i kierował się do fontanny.O nie tylko nie to,nie może mnie tam rzucić!
-Justin,przepraszam,przepraszam!Proszę nie rzuć mnie tam,nie chcę być mokra!-błagałam Justina,ale na marne,bo byliśmy już przy samej fontannie,Zdjął mnie z pleców,a ja miałam czas żeby uciec zaczęłam biec,ale niestety mnie znów złapał i wziął mnie na ręce jak na pannę młodą.I podszedł bliżej fontanny i wrzucił mnie tam!Ale nie nie,on też musi być mokry,podał mi rękę i wciągnęłam go do wody.Zaczęłam się śmiać,on też.Nie chcieliśmy jakiś awantur i wyszliśmy z niej.
Ciągle śmiejąc się,ruszyliśmy do naszych przyjaciół.Byli nieco zdziwieni naszym wyglądem.Lała się z nas woda.
-Nie no,muszę Wam zrobić zdjęcie.-powiedziała Lola i wyciągnęła swój telefon.Ustawiła aparat,a my ustawiliśmy się do zdjęcia.Zrobiliśmy kilka min,myślę że fajne są te zdjęcia.

*20 minut później*
-Pewnie a ja jestem święty Mikołaj!-powiedziała Kate nieco rozbawiona.
Zaczął dzwonić telefon,piosenka jakiegoś rapera,no to na pewno nie mój.Osobie której dzwonił telefon był Justin,wyciągnął go z kieszeni i nieco się od nas oddalił i odebrał.
-Oh to pewnie idiotka Chantel.-powiedział znudzony Chaz-Ciągle do niego dzwoni,żeby go kontrolować.Jest psychiczna.
-Ile ja bym dał żeby cofnąć czas,nigdy ich ze sobą nie poznać.Dlaczego ja byłem taki głupi,no?-Ryan uderzył się w głowę.W sumie ma rację,nie lubię Chantel i chyba nikt z naszego otoczenia jej nie lubi.
-Rozumiem Was,naprawdę.Znam ją ani jeden dzień a już jej nie lubię.


 Leżąc w łóżku już wykąpana,trzymałam na kolanach laptop i postanowiłam zobaczyć serial który wszyscy polecają i chwalą.Weszłam na stronę gdzie można oglądać filmy i wpisałam w wyszukiwarkę 'Słodkie Kłamstewka'

__________
                                  Siemeczka kochani! Jest tu w ogóle ktoś?Czyta ktoś? :((
                              Rozdział dodany,pozostałych bohaterów dodam do zakładki :)
                                     Myślę że się spodobał :) Będą jakieś komentarze?
                                                     Autorka xoxo.

niedziela, 6 lipca 2014

Three

*Następnego dnia*
Obudziłam się w świetnym humorze.Tego dnia postanowiłam trochę poleniuchować.
Poleżę sobie w łóżku,pooglądam jakieś filmy.

Wstałam z łóżka i powędrowałam do łazienki,załatwiłam poranną toaletę,następnie spięłam włosy w koka i przemyłam twarz,następnie zaczęłam myć zęby.

Gdy skończyłam,to wyszłam z łazienki i udałam się od kuchni.Siedział tam mój kochany braciszek Jake. A właśnie nie opowiadałam Wam o nim,no to czas. Jake jest ode mnie o 5 lat młodszy,czyli ma 15 lat.Jest naprawdę bardzo przystojny,ma świetny styl,no ktoś musiał go tym zarazić. Ha! To oczywiście ja we własnej osobie.Jest przebojowym nastolatkiem,kocham go normalnie.

Mój przystojny braciszek,gapił się przez telewizor na Rihanne,jest nią po prostu oczarowany.No który chłopak nie kocha RiRi?
Powędrowałam do lodówki i wyciągnęłam z niej sok,następnie z półki szklankę i zaczęłam lać,upiła  łyka i
z powrotem wsadziłam sok do lodówki.
Weszłam do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi.Szklankę z sokiem postawiłam na biurku,usiadłam na łóżku i do ręki wzięłam telefon i odblokowałam go.Najpierw postanowiłam wejść na instagrama ,przeglądałam  zdjęcia,kiedy w końcu zamknęłam aplikację,odłożyłam telefon i upiłam kolejny łyk.

Wstałam w łóżka i udałam się w kierunku szafy,przeszukałam trochę i wybrałam naprawdę fajny zestaw, zwykła czarna bokserka i spodnie szare dresowe.
Pościeliłam łóżko i ułożyłam poduszki tak żeby mi się wygodnie oglądało filmy,nawet nie wiem jeszcze jakie ale mniejsza z tym.
Po ułożeniu mojego łóżka,zeszłam na dół pojedzenie,no bo kto teraz w czasie filmu nie je?

Zajrzałam do jakiś szafek w poszukiwaniu słodyczy.Znalazłam jakieś chrupki,żelki. O! I cukierki się nawet znalazły,ale żeby nie obżerać się samymi niezdrowymi rzeczami wezmę jeszcze truskawki i pomarańczę.
A bym zapomniała jeszcze coś do picia,tylko wybrać niezdrową colę czy jakże zdrowy sok jabłkowy?
Oh wybiorę sok.

Wzięłam to wszystko i powędrowałam do pokoju.Położyłam wszystko na stolik,a sama spojrzałam na godzinę która widniała na moim telefonie.Była dokładnie 10.55. Oki to muszę wybrać jeszcze jakiś film.

Po 3 minutach myślenia zdecydowałam się na "Pierwszy Raz" w którym występuje Dylan O'Brien.
Czy on musi być aż tak idealny.Kocham go normalnie.
Wyszukałam go na swoim laptopie i gdy już znalazłam podłączyłam właściwym kabelkiem do telewizora.
Film się rozpoczął a ja zatem czas szybko zasunęłam rolety,żeby było jakoś tak fajnie.
Szybko skoczyłam na łóżko,oparłam się o poduszki i mogłam spokojnie spoglądać na Dylana.
Wzięłam już do ręki chrupki i zaczęłam jeść.

W połowie oglądania przyszedł mi sms.Sięgnęłam po telefon i na wyświetlaczu pokazało się imię "Kate ;*''
Otworzyłam sms:
''Hej kochana ;3 Masz dzisiaj czas?''
Postanowiłam odpisać ''Hejka ;* Mam czas, a co?''
Po nie mniej niż minucie dostałam odpowiedź ''Może wybierzemy się na skejta? ''
Wysłałam ponownie sms Kate: ''Czemu nie^^ A o której?''
Kate szybko mi odpisała ''Bądź gotowa o 13,przyjdę po ciebie''
Nic już nie odpisałam,tylko odłożyłam telefon i oglądałam dalej film.

-Aww to był uroczy film.
Wyłączyłam film,telewizor również,laptop też.Rolety odsłoniłam,i pozbierałam śmieci które miałam na łóżku i dałam je do kosza.Pościeliłam łóżko i jakoś uporządkowałam burdel który był w moim pokoju.
Po 10 minutach wzięłam z szafy zestaw.Przebrałam się w niego,wcześniej myjąc zęby i twarz.Wychodząc w łazienki,wrzuciłam brudne ubrania do kosza na te ubrania.Gdy z niej wyszłam,usiadłam na łóżku i odłączyłam telefon od ładowarki po czym weszłam na różne aplikacje.
Gdy dochodziła 13,wzięłam telefon,portfel i zeszłam na dół.

-Angel,chodź na chwilę-zawołał mnie Jake
-Co chcesz?
-Tu masz klucze od domu.-podał mi je,a ja wsadziłam je do plecaka który wzięłam ze sobą.
Poszłam jeszcze do kuchni,wyciągnąć z lodówki wodę,napiłam się trochę po czym wsadziłam do plecaka,a swoje okulary założyłam i wyszłam przed dom bo była 12.58,Kate powinna zaraz być.
Usiadłam na schodach i czekałam na nią.W końcu zobaczyłam jakąś sylwetkę zmierzającą do mnie,to była Kate,więc wstałam ze schodów i do niej ruszyłam.Przywitałam się z nią i ruszyłyśmy na skejta,gdzie,jak mi powiedziała Kate,czeka już Lola.Przyjrzałam się w co była ubrana Kate i to było na prawdę świetne.

____________
Rozdział w końcu jest.
Tak wakacyjnie :)
Autorka xoxo.

Kate