Stałam w Central Parku przed samym Shawn'em Mendesem,który śpiewał swoje nowe piosenki przed tłumem,nie tylko dziewczyn ale i też chłopców.Stał tam tak idealnie,trzymając gitarę i swoim anielskim głosem śpiewał show you.Jest do prawdy utalentowanym człowiekiem,obróciłam się w prawo,dziewczyny śpiewały razem z nim i niektóre też płakały.Tak dużo szczęścia daje jedna osoba,której osobiście nie znamy.Obróciłam się do tyłu i napotkałam uśmiechniętego Justina,obejmował mnie w talii.Pocałowałam go w usta i obróciłam się z powrotem w stronę Shawn'a.Niedługo wszystkie dziewczyny będą śpiewać tak z Justinem i to Justin będzie dawał im tyle szczęścia co Mendes.Będzie westchnieniem wielu dziewczyn,a wtedy to ja będę naprawdę szczęśliwa,bo będę wiedziała że spełniło się jego marzenie.
Usłyszałam czyiś głos,który przerwał mi sen.
-Angel,wstawaj i ubieraj się,masz 30 minut i ani sekundy więcej,jedziemy do dziadków.
-Oh przymknij się i daj człowiekowi spać!-jęknęłam w poduszkę
-Nie nie,jest po dwunastej,rusz się!
-Dobra spadaj.
-Też Cię kocham siostrzyczko.-wyszedł rozbawiony.
Przetarłam ręką twarz i przeczesałam włosy.Wstałam z łóżka i odsłoniłam rolety.Uśmiechnęłam się,bo jest naprawdę fajna pogoda.
Usłyszałam czyiś głos,który przerwał mi sen.
-Angel,wstawaj i ubieraj się,masz 30 minut i ani sekundy więcej,jedziemy do dziadków.
-Oh przymknij się i daj człowiekowi spać!-jęknęłam w poduszkę
-Nie nie,jest po dwunastej,rusz się!
-Dobra spadaj.
-Też Cię kocham siostrzyczko.-wyszedł rozbawiony.
Przetarłam ręką twarz i przeczesałam włosy.Wstałam z łóżka i odsłoniłam rolety.Uśmiechnęłam się,bo jest naprawdę fajna pogoda.
***
Ubrana w sukienkę i vansy,zaczęłam prostować włosy.Gdy skończyłam tą czynność wyszłam z łazienki.Makijażu natomiast nie robiłam.
Wyszłam z pokoju z telefonem w ręku i skierowałam się do kuchni,więc pewnie szykują się.Wyjęłam z lodówki nutellę i banana,położyłam dwie grzanki na blat i posmarowałam nutellę,następnie pokroiłam banana w plasterki i ułożyłam na grzance.Wyjęłam z półki talerz i szklankę.Postawiłam je na blat,grzanki położyłam na talerzu a do szklanki nalałam soku pomarańczowego.Plasterki banana która mi została położyłam na talerzu.Posprzątałam wszystko i wzięłam talerz i szklankę i ruszyłam do stołu.Postawiłam to na stole,wróciłam się jeszcze po telefon który został na blacie i usiadłam na krześle.Wzięłam do ręki grzankę i ugryzłam kawałek,po czym włączyłam IG i zaczęłam przeglądać nowe zdjęcia osób które obserwuję.
***
Siedziałam znudzona w samochodzie obok Jake'a.Jechaliśmy właśnie do dziadków i byliśmy w połowie drogi.Jeszcze tylko jakieś 15 minut i jesteśmy na miejscu.Trzymałam w ręku telefon i przeglądałam FB. Natrafiłam na bardzo ciekawy post Shawn'a o Kanadzie.Informował o tym że pojawi się za niecałe 3 miesiące w Stratford!
-Angel a wiesz kto będzie w Stratford?-Jake chyba spóźnił się z nowiną.
-Tak wiem ciołku.Shawn za 3 miesiące przyjedzie do Stratford.
-Mamo,ona mnie przezywa!-skrzyżował ręce i się oburzył.
-Dzieciaki uspokójcie się.
-Wczoraj spotkałem się z dawnymi kumplami i Ashton powiedział mi że dalej się w tobie buja.
-Boże proszę Cię.Twój kolega ma nieźle pod sufitem.Prędzej umówiłabym się z Shawn'em niż z tym Ashtone.
-W co ty wierzysz Angel.-roześmiał się Jake.
Miałam mu już coś odpowiedzieć,gdy usłyszałam dźwięk w telefonie.Dostałam wiadomość od Justina.
\5 minut później/
-Mamo,tato macie pozdrowienia od Pattie i Jeremiego.
-O to miłe.Piszesz z Justinem?-odezwała się mama
-Tak
-Niech również ich pozdrowi i niech się spyta czy jego rodzice jutro mają czas,bo chcemy z Robinem zaprosić ich na obiad.
-Okej,okej napiszę mu tak.-jak powiedziałam tak zrobiłam i po kilkunastu sekundach dostałam odpowiedź.
-Mamuś,wszystko załatwione,rodzice Justina mają czas i chętnie przyjdą.
-I świetnie.-odezwał się tata.
Dojechaliśmy na miejsce i wysiedliśmy z samochodu.Razem ruszyliśmy do drzwi i tata zadzwonił dzwonkiem.Po chwili w progu pojawiła się starsza kobieta i zaprosiła nas do środka.Gdy weszliśmy zaczęła tulić najpierw tatę,mamę później mnie i Jake'a.
-Moje kochane wnuczki.Jak Angel wyładniała no no no.Pewnie chłopcy się za tobą uganiają.
-Oj babcia,przesadzasz.-powiedziałam ze śmiechem.
-Nie przesadzam kochana.Dalej jesteś z tym uroczym Justinem?
-Nie babcia,nie jestem z nim.
-Ah szkoda,bo ładnie Wam było razem.-nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam się do niej.
-Ale przecież nie zapomniałabym o słodkim Jake'u.Jak tam Ci się powodzi z dziewczynami?
Roześmiałam się i poszłam z tyłu domu,gdzie wcześniej ruszyli tam moi rodzice.
Gdy weszłam tam rodzice siedzieli na krzesłach i rozmawiali z dziadkiem który również z nimi siedział.Tylko gdy mnie zobaczył uśmiechnął się i wstał,po czym mnie mocno przytulił.
-Moja mała Angel.Jak ty wyrosłaś,a jaka stała się piękna.
-I dziadek przesadza i babcia przesadza.
-Nie przesadzamy z babcią,a teraz siadaj i opowiadajcie mi tu jak Wam tam w Atlancie było.
-No wiesz tato,na początku było trudno,dzieci musiały się zaklimatyzować.Po pewnym czasie stawało się coraz lepiej.Po pierwszym dniu w szkole Angel mówiła nam że chłopcy za nią latają.My się po prostu z tego śmialiśmy.-odezwał się tata
-O tak.Niech no ja tylko sobie przypomnę miny chłopców jak pierwszy raz weszłam do szkoły.Haha,albo zazdrość innych dziewczyn.-roześmiałam się na ostanie zdanie,bo miałam przed oczami twarz Megan,gdy wszyscy chłopcy podchodzili do mnie a nie do niej.
-A miałaś tam jakiegoś chłopaka?-zaciekawił się dziadek
-W jej głowie był tylko Justin.-odwróciłam się w stronę gdzie pochodził głos,no oczywiście to Jake,który idzie z babcią.
-Nie prawda!-oburzyłam się
-Oh Angel uspokój się Jake chciał Cię tylko zdenerwować.-wtrąciła się mama
-Ale to prawda co mówię.
-Ugh!Może na początku tego wyjazdu do Atlanty myślałam cały czas o Justinie,ale później dałam sobie spokój.
-Widzisz...
\długi czas potem/
Siedzę w samochodzie,jedziemy już do domu.Właśnie zdałam sobie sprawę,że cały dzień nie odzywał się Peter.Może był zajęty?
Dostałam wiadomość,już myślałam,że to właśnie od niego,ale wyświetliło się imię Justin.Pytał się jak tam po wizycie u dziadków,więc odpisałam mu że było fajnie i również dodałam że babcia nazwała go uroczym.Dostałam odpowiedź,której treść brzmiała "Przecież wiem,bo jestem uroczy :3 Napiszę do ciebie potem bo jestem zajęty ♛"
Przeczytałam i odpisałam "Skromny,nie powiem.Okej ♛ ". Zablokowałam telefon i obróciłam głowę w stronę okna.Jeszcze jakieś pięć lub siedem minut i będziemy w domu.Nie powiem jestem zmęczona i jedynie czego teraz pragnę to mojego miękkiego łóżka.
_______
Hejka wszystkim,jak tam mijają Wam wakacje?
Rozdział się podoba?
Takie pytanko,czyta ktoś?
Jeśli tak to dajcie po sobie jakiś znak.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz