środa, 30 lipca 2014

Five

 Stałam w Central Parku przed samym Shawn'em Mendesem,który śpiewał swoje nowe piosenki przed tłumem,nie tylko dziewczyn ale i też chłopców.Stał tam tak idealnie,trzymając gitarę i swoim anielskim głosem śpiewał show you.Jest do prawdy utalentowanym człowiekiem,obróciłam się w prawo,dziewczyny śpiewały razem z nim i niektóre też płakały.Tak dużo szczęścia daje jedna osoba,której osobiście nie znamy.Obróciłam się do tyłu i napotkałam uśmiechniętego Justina,obejmował mnie w talii.Pocałowałam go w usta i obróciłam się z powrotem w stronę Shawn'a.Niedługo wszystkie dziewczyny będą śpiewać tak z Justinem i to Justin będzie dawał im tyle szczęścia co Mendes.Będzie westchnieniem wielu dziewczyn,a wtedy to ja będę naprawdę szczęśliwa,bo będę wiedziała że spełniło się jego marzenie.

Usłyszałam czyiś głos,który przerwał mi sen.
-Angel,wstawaj i ubieraj się,masz 30 minut i ani sekundy więcej,jedziemy do dziadków.
-Oh przymknij się i daj człowiekowi spać!-jęknęłam w poduszkę
-Nie nie,jest po dwunastej,rusz się!
-Dobra spadaj.
-Też Cię kocham siostrzyczko.-wyszedł rozbawiony.
Przetarłam ręką twarz i przeczesałam włosy.Wstałam z łóżka i odsłoniłam rolety.Uśmiechnęłam się,bo jest naprawdę fajna pogoda.
***
Ubrana w sukienkę i vansy,zaczęłam prostować włosy.Gdy skończyłam tą czynność wyszłam z łazienki.Makijażu natomiast nie robiłam.
Wyszłam z pokoju z telefonem w ręku i skierowałam się do kuchni,więc pewnie szykują się.Wyjęłam z lodówki nutellę i banana,położyłam dwie grzanki na blat i posmarowałam nutellę,następnie pokroiłam banana w plasterki i ułożyłam na grzance.Wyjęłam z półki talerz i szklankę.Postawiłam je na blat,grzanki położyłam na talerzu a do szklanki nalałam soku pomarańczowego.Plasterki banana która mi została położyłam na talerzu.Posprzątałam wszystko i wzięłam talerz i szklankę i ruszyłam do stołu.Postawiłam to na stole,wróciłam się jeszcze po telefon który został na blacie i usiadłam na krześle.Wzięłam do ręki grzankę i ugryzłam kawałek,po czym włączyłam IG i zaczęłam przeglądać nowe zdjęcia osób które obserwuję.
***
Siedziałam znudzona w samochodzie obok Jake'a.Jechaliśmy właśnie do dziadków i byliśmy w połowie drogi.Jeszcze tylko jakieś 15 minut i jesteśmy na miejscu.Trzymałam w ręku telefon i przeglądałam FB. Natrafiłam na bardzo ciekawy post Shawn'a o Kanadzie.Informował o tym że pojawi się za niecałe 3 miesiące w Stratford!
-Angel a wiesz kto będzie w Stratford?-Jake chyba spóźnił się z nowiną.
-Tak wiem ciołku.Shawn za 3 miesiące przyjedzie do Stratford.
-Mamo,ona mnie przezywa!-skrzyżował ręce i się oburzył.
-Dzieciaki uspokójcie się.
-Wczoraj spotkałem się z dawnymi kumplami i Ashton powiedział mi że dalej się w tobie buja.
-Boże proszę Cię.Twój kolega ma nieźle pod sufitem.Prędzej umówiłabym się z Shawn'em niż z tym Ashtone.
-W co ty wierzysz Angel.-roześmiał się Jake.
Miałam mu już coś odpowiedzieć,gdy usłyszałam dźwięk w telefonie.Dostałam wiadomość od Justina.
\5 minut później/
-Mamo,tato macie pozdrowienia od Pattie i Jeremiego.
-O to miłe.Piszesz z Justinem?-odezwała się mama 
-Tak
-Niech również ich pozdrowi i niech się spyta czy jego rodzice jutro mają czas,bo chcemy z Robinem zaprosić ich na obiad.
-Okej,okej napiszę mu tak.-jak powiedziałam tak zrobiłam i po kilkunastu sekundach dostałam odpowiedź.
-Mamuś,wszystko załatwione,rodzice Justina mają czas i chętnie przyjdą.
-I świetnie.-odezwał się tata.
 Dojechaliśmy na miejsce i wysiedliśmy z samochodu.Razem ruszyliśmy do drzwi i tata zadzwonił dzwonkiem.Po chwili w progu pojawiła się starsza kobieta i zaprosiła nas do środka.Gdy weszliśmy zaczęła tulić najpierw tatę,mamę później mnie i Jake'a.
-Moje kochane wnuczki.Jak Angel wyładniała no no no.Pewnie chłopcy się za tobą uganiają.
-Oj babcia,przesadzasz.-powiedziałam ze śmiechem.
-Nie przesadzam kochana.Dalej jesteś z tym uroczym Justinem?
-Nie babcia,nie jestem z nim.
-Ah szkoda,bo ładnie Wam było razem.-nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam się do niej.
-Ale przecież nie zapomniałabym o słodkim Jake'u.Jak tam Ci się powodzi z dziewczynami?
Roześmiałam się i poszłam z tyłu domu,gdzie wcześniej ruszyli tam moi rodzice.
Gdy weszłam tam rodzice siedzieli na krzesłach i rozmawiali z dziadkiem który również z nimi siedział.Tylko gdy mnie zobaczył uśmiechnął się i wstał,po czym mnie mocno przytulił.
-Moja mała Angel.Jak ty wyrosłaś,a jaka stała się piękna.
-I dziadek przesadza i babcia przesadza.
-Nie przesadzamy z babcią,a teraz siadaj i opowiadajcie mi tu jak Wam tam w Atlancie było.
-No wiesz tato,na początku było trudno,dzieci musiały się zaklimatyzować.Po pewnym czasie stawało się coraz lepiej.Po pierwszym dniu w szkole Angel mówiła nam że chłopcy za nią latają.My się po prostu z tego śmialiśmy.-odezwał się tata
-O tak.Niech no ja tylko sobie przypomnę miny chłopców jak pierwszy raz weszłam do szkoły.Haha,albo zazdrość innych dziewczyn.-roześmiałam się na ostanie zdanie,bo miałam przed oczami twarz Megan,gdy wszyscy chłopcy podchodzili do mnie a nie do niej.
-A miałaś tam jakiegoś chłopaka?-zaciekawił się dziadek 
-W jej głowie był tylko Justin.-odwróciłam się w stronę gdzie pochodził głos,no oczywiście to Jake,który idzie z babcią.
-Nie prawda!-oburzyłam się
-Oh Angel uspokój się Jake chciał Cię tylko zdenerwować.-wtrąciła się mama 
-Ale to prawda co mówię.
-Ugh!Może na początku tego wyjazdu do Atlanty myślałam cały czas o Justinie,ale później dałam sobie spokój.
-Widzisz...
\długi czas potem/
Siedzę w samochodzie,jedziemy już do domu.Właśnie zdałam sobie sprawę,że cały dzień nie odzywał się Peter.Może był zajęty?
Dostałam wiadomość,już myślałam,że to właśnie od niego,ale wyświetliło się imię Justin.Pytał się jak tam po wizycie u dziadków,więc odpisałam mu że było fajnie i również dodałam że babcia nazwała go uroczym.Dostałam odpowiedź,której treść brzmiała "Przecież wiem,bo jestem uroczy :3 Napiszę do ciebie potem bo jestem zajęty "
Przeczytałam i odpisałam "Skromny,nie powiem.Okej  ". Zablokowałam telefon i obróciłam głowę w stronę okna.Jeszcze jakieś pięć lub siedem minut i będziemy w domu.Nie powiem jestem zmęczona i jedynie czego teraz pragnę to mojego miękkiego łóżka.
_______
Hejka wszystkim,jak tam mijają Wam wakacje?
Rozdział się podoba?
Takie pytanko,czyta ktoś?
Jeśli tak to dajcie po sobie jakiś znak.

































czwartek, 24 lipca 2014

Four

 Po drodze poszłyśmy jeszcze do sklepu spożywczego mój ulubiony napój i również moje ulubione żelki. Są tak niesamowicie dobre!
Wyszłyśmy ze sklepu,i otworzyłam paczkę żelek,wzięłam pierwszego i na szczęście był to smak owocowy,znam już prawie wszystkie na pamięć.Poczęstowałam Kate,ta wzięła i popatrzyłam się na kolor żelka,był czarny,on mi akurat nie smakuje,jest jak dla mnie obrzydliwy.Kate wsadziła to do buzi i rozgryzła,jej ten smak najwyraźniej smakował.
Gdy zbliżałyśmy się na skejta,zauważyłyśmy Lolę siedzącą na ławce,czym prędzej do niej podeszłyśmy i się przywitałyśmy.Usiadłyśmy wszystkie trzy na ławce,nieopodal skejta.
Obserwowałyśmy jak Chad,Ryan i Justin jeżdżą na deskorolkach.Muszę przyznać świetnie im to idzie,dużo nauczyli się przez 3 lata gdy mnie tutaj nie było.Przyznam że są znakomici.
Gdy chłopacy przestali jeździć i robić różne triki,czy jak to tam się nazywa,podeszli do nas.
-Cześć dziewczyny,co tam słychać?-odezwał się Ryan
-Wszystko po staremu Ry.-odpowiedziała mu Kate.
-Justiiin,otwórz buzię,zamknij oczy.-powiedziałam słodko do niego.
-Co Ty mi chcesz zrobić?Mam się bać?-zapytał zdziwiony
-Ej,przecież Ci nic nie zrobię!Jestem grzeczną dziewczyną!
-Okeej.-niepewnie zamknął oczy i otworzył buzię.A ja wzięłam żelki do ręki i wybrałam kolor brązowy,czyli cynamon,którego Justin nie lubił.Dobrze to pamiętam,bo byłam jego dziewczyną i prawie codziennie jedliśmy te żelki i Justin zawsze smak cynamonu wyrzucał i nie dziwię się mu,bo ja też za tym smakiem nie przepadam.
Wsadziłam mu to do buzi.
-Możesz to pogryźć,mówię Ci nie będziesz żałował.-powiedziałam poważnie,ale tak szczerze nie umiałam powstrzymać śmiechu.Niby jest to takie nic,ale jednak coś.
Justin to pogryzł i szybko otworzył oczy i czym prędzej wyrzucił to z buzi a my wszyscy nie mogliśmy opanować śmiechu.Wziął butelkę którą położył przedtem obok ławki i napił się.Gdy odłożył,popatrzył się na mnie morderczym wzrokiem.
-Oj nie,nie daruje Ci tego!Pożałujesz,nienawidzę tego smaku i dobrze o tym wiedziałaś,zrobiłaś mi to na złość i się zemszczę.
Wstałam szybko z ławki i zaczęłam biec przed siebie,a Justin za mną.Ludzie którzy tam szli,patrzyli na nas jak na idiotów.No ale się nie dziwię,kto w naszym wieku lata za sobą?
Ale był powód.
Długo tak już biec nie umiałam i niestety Justin mnie złapał.Wziął mnie na plecy i kierował się do fontanny.O nie tylko nie to,nie może mnie tam rzucić!
-Justin,przepraszam,przepraszam!Proszę nie rzuć mnie tam,nie chcę być mokra!-błagałam Justina,ale na marne,bo byliśmy już przy samej fontannie,Zdjął mnie z pleców,a ja miałam czas żeby uciec zaczęłam biec,ale niestety mnie znów złapał i wziął mnie na ręce jak na pannę młodą.I podszedł bliżej fontanny i wrzucił mnie tam!Ale nie nie,on też musi być mokry,podał mi rękę i wciągnęłam go do wody.Zaczęłam się śmiać,on też.Nie chcieliśmy jakiś awantur i wyszliśmy z niej.
Ciągle śmiejąc się,ruszyliśmy do naszych przyjaciół.Byli nieco zdziwieni naszym wyglądem.Lała się z nas woda.
-Nie no,muszę Wam zrobić zdjęcie.-powiedziała Lola i wyciągnęła swój telefon.Ustawiła aparat,a my ustawiliśmy się do zdjęcia.Zrobiliśmy kilka min,myślę że fajne są te zdjęcia.

*20 minut później*
-Pewnie a ja jestem święty Mikołaj!-powiedziała Kate nieco rozbawiona.
Zaczął dzwonić telefon,piosenka jakiegoś rapera,no to na pewno nie mój.Osobie której dzwonił telefon był Justin,wyciągnął go z kieszeni i nieco się od nas oddalił i odebrał.
-Oh to pewnie idiotka Chantel.-powiedział znudzony Chaz-Ciągle do niego dzwoni,żeby go kontrolować.Jest psychiczna.
-Ile ja bym dał żeby cofnąć czas,nigdy ich ze sobą nie poznać.Dlaczego ja byłem taki głupi,no?-Ryan uderzył się w głowę.W sumie ma rację,nie lubię Chantel i chyba nikt z naszego otoczenia jej nie lubi.
-Rozumiem Was,naprawdę.Znam ją ani jeden dzień a już jej nie lubię.


 Leżąc w łóżku już wykąpana,trzymałam na kolanach laptop i postanowiłam zobaczyć serial który wszyscy polecają i chwalą.Weszłam na stronę gdzie można oglądać filmy i wpisałam w wyszukiwarkę 'Słodkie Kłamstewka'

__________
                                  Siemeczka kochani! Jest tu w ogóle ktoś?Czyta ktoś? :((
                              Rozdział dodany,pozostałych bohaterów dodam do zakładki :)
                                     Myślę że się spodobał :) Będą jakieś komentarze?
                                                     Autorka xoxo.

niedziela, 6 lipca 2014

Three

*Następnego dnia*
Obudziłam się w świetnym humorze.Tego dnia postanowiłam trochę poleniuchować.
Poleżę sobie w łóżku,pooglądam jakieś filmy.

Wstałam z łóżka i powędrowałam do łazienki,załatwiłam poranną toaletę,następnie spięłam włosy w koka i przemyłam twarz,następnie zaczęłam myć zęby.

Gdy skończyłam,to wyszłam z łazienki i udałam się od kuchni.Siedział tam mój kochany braciszek Jake. A właśnie nie opowiadałam Wam o nim,no to czas. Jake jest ode mnie o 5 lat młodszy,czyli ma 15 lat.Jest naprawdę bardzo przystojny,ma świetny styl,no ktoś musiał go tym zarazić. Ha! To oczywiście ja we własnej osobie.Jest przebojowym nastolatkiem,kocham go normalnie.

Mój przystojny braciszek,gapił się przez telewizor na Rihanne,jest nią po prostu oczarowany.No który chłopak nie kocha RiRi?
Powędrowałam do lodówki i wyciągnęłam z niej sok,następnie z półki szklankę i zaczęłam lać,upiła  łyka i
z powrotem wsadziłam sok do lodówki.
Weszłam do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi.Szklankę z sokiem postawiłam na biurku,usiadłam na łóżku i do ręki wzięłam telefon i odblokowałam go.Najpierw postanowiłam wejść na instagrama ,przeglądałam  zdjęcia,kiedy w końcu zamknęłam aplikację,odłożyłam telefon i upiłam kolejny łyk.

Wstałam w łóżka i udałam się w kierunku szafy,przeszukałam trochę i wybrałam naprawdę fajny zestaw, zwykła czarna bokserka i spodnie szare dresowe.
Pościeliłam łóżko i ułożyłam poduszki tak żeby mi się wygodnie oglądało filmy,nawet nie wiem jeszcze jakie ale mniejsza z tym.
Po ułożeniu mojego łóżka,zeszłam na dół pojedzenie,no bo kto teraz w czasie filmu nie je?

Zajrzałam do jakiś szafek w poszukiwaniu słodyczy.Znalazłam jakieś chrupki,żelki. O! I cukierki się nawet znalazły,ale żeby nie obżerać się samymi niezdrowymi rzeczami wezmę jeszcze truskawki i pomarańczę.
A bym zapomniała jeszcze coś do picia,tylko wybrać niezdrową colę czy jakże zdrowy sok jabłkowy?
Oh wybiorę sok.

Wzięłam to wszystko i powędrowałam do pokoju.Położyłam wszystko na stolik,a sama spojrzałam na godzinę która widniała na moim telefonie.Była dokładnie 10.55. Oki to muszę wybrać jeszcze jakiś film.

Po 3 minutach myślenia zdecydowałam się na "Pierwszy Raz" w którym występuje Dylan O'Brien.
Czy on musi być aż tak idealny.Kocham go normalnie.
Wyszukałam go na swoim laptopie i gdy już znalazłam podłączyłam właściwym kabelkiem do telewizora.
Film się rozpoczął a ja zatem czas szybko zasunęłam rolety,żeby było jakoś tak fajnie.
Szybko skoczyłam na łóżko,oparłam się o poduszki i mogłam spokojnie spoglądać na Dylana.
Wzięłam już do ręki chrupki i zaczęłam jeść.

W połowie oglądania przyszedł mi sms.Sięgnęłam po telefon i na wyświetlaczu pokazało się imię "Kate ;*''
Otworzyłam sms:
''Hej kochana ;3 Masz dzisiaj czas?''
Postanowiłam odpisać ''Hejka ;* Mam czas, a co?''
Po nie mniej niż minucie dostałam odpowiedź ''Może wybierzemy się na skejta? ''
Wysłałam ponownie sms Kate: ''Czemu nie^^ A o której?''
Kate szybko mi odpisała ''Bądź gotowa o 13,przyjdę po ciebie''
Nic już nie odpisałam,tylko odłożyłam telefon i oglądałam dalej film.

-Aww to był uroczy film.
Wyłączyłam film,telewizor również,laptop też.Rolety odsłoniłam,i pozbierałam śmieci które miałam na łóżku i dałam je do kosza.Pościeliłam łóżko i jakoś uporządkowałam burdel który był w moim pokoju.
Po 10 minutach wzięłam z szafy zestaw.Przebrałam się w niego,wcześniej myjąc zęby i twarz.Wychodząc w łazienki,wrzuciłam brudne ubrania do kosza na te ubrania.Gdy z niej wyszłam,usiadłam na łóżku i odłączyłam telefon od ładowarki po czym weszłam na różne aplikacje.
Gdy dochodziła 13,wzięłam telefon,portfel i zeszłam na dół.

-Angel,chodź na chwilę-zawołał mnie Jake
-Co chcesz?
-Tu masz klucze od domu.-podał mi je,a ja wsadziłam je do plecaka który wzięłam ze sobą.
Poszłam jeszcze do kuchni,wyciągnąć z lodówki wodę,napiłam się trochę po czym wsadziłam do plecaka,a swoje okulary założyłam i wyszłam przed dom bo była 12.58,Kate powinna zaraz być.
Usiadłam na schodach i czekałam na nią.W końcu zobaczyłam jakąś sylwetkę zmierzającą do mnie,to była Kate,więc wstałam ze schodów i do niej ruszyłam.Przywitałam się z nią i ruszyłyśmy na skejta,gdzie,jak mi powiedziała Kate,czeka już Lola.Przyjrzałam się w co była ubrana Kate i to było na prawdę świetne.

____________
Rozdział w końcu jest.
Tak wakacyjnie :)
Autorka xoxo.

Kate


środa, 23 kwietnia 2014

Two

Po pożegnaniu wszystkich przytulasem nawet z Justin'em ,ruszyłam do domu. Ha niech tylko przypomnę sobie minę Chantel gdy przytulałam Jego.Była bezcenna.Stała obok nieźle wkurzona,i oto właśnie chodzi.Wracałam do domu,mając słuchawki w uszach i słuchając Demi Lovato.Jest ona cudowna kobietą,wiele mnie nauczyła.Chciałabym jej za to kiedyś podziękować.
Nim się obejrzałam,byłam przed swoim domem.Zadzwoniłam w dzwonek z racji tej że nie dostałam jeszcze kluczy do domu.Otworzyła mi moja mama.Uśmiechnęłam się do niej i zdjęłam buty.Ruszyłam do kuchni po coś do jedzenia.Wyciągnęłam z którejś tam szafki płatki,które wsypałam do miski,i odłożyłam je miejsce.Następnie zalałam to mlekiem i wzięłam łyżkę.Ruszyłam z tym do pokoju.Postawiłam to na stole,a sama poszłam po laptopa ,który leżał na łóżku.Chwyciłam do ręki i usiadłam na fotelu z nim.Jak każdy weszłam na facebook'a.Kto normalny w tych czasach go nie posiada?
Gdyby dowiedziano się o takiej osobie,i byłaby ona jeszcze młoda,to uznano by ja za jakąś wariatką.No tak teraz każdy ,żyje facebook'iem,muszę przyznać że nawet ja.Gdybym nie weszła przez tydzień,coś by mi się stało.Nie to że jestem uzależniona i zabiłabym kogoś tylko dlatego by na to wejść, ale po prostu kocham facebook'a i kocham przeglądać posty na nim.
Po zalogowaniu się,przeglądałam listę dostępnych osób.Nie wiem czemu ,ale moje oczy szukały tylko jednej osoby,a mianowicie Justin'a.
Przypominając sobie że mam płatki na stole,sięgnęłam po nie i zaczęłam jeść.
Przeglądając youtube,zauważyłam pewien ciekawy filmik.A wiecie czemu ciekawy,chociaż go jeszcze nie obejrzałam? Dlatego że był tam Justin.
Weszłam w ten link,a w moich głośnikach rozbrzmiał głos Justin'a.Chociaż ta jakość mnie przerażała,i nie było prawie nic słychać to i tak ze skupieniem słuchałam tego.
Siedział na schodach z gitarą pod teatrem Avon i śpiewał Boyfriend.Piosenka była naprawdę świetna.
On ma wielki talent.
Popatrzyłam w dolny prawy róg,by zobaczyć która tak właściwie jest godzina,i jak się okazało było po 22.
Naprawdę nie spodziewałam się że już jest tak późno.Odłożyłam urządzenie i pomaszerowałam do szafki wyciągnąć czystą bieliznę,spodenki i koszulkę.Wzięłam te rzeczy i ruszyłam do łazienki,rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic.Ciepła woda okryła moje ciało,do ręki wzięłam swój brzoskwiniowy płyn i masowałam swoje ciało.Spłukałam to wszystko i umyłam włosy kokosowym szamponem.Wyszłam z pod prysznica i owinęłam się ręcznikiem,włosy natomiast lekko wysuszyłam ręcznikiem następnie je rozczesałam.
Suszarką oczywiście wysuszyłam włosy,z racji takiej że mam grube włosy wzięłam jeszcze prostownicę i zaczęłam je prostować.Na pewno jutro nie chciało by mi się ich prostować,dlatego dzisiaj to zrobię.Po 15 minutach ,moje włosy były proste,odłączyłam od kontaktu i odłożyłam na bok.Sięgnęłam po szczoteczkę do zębów i pastę.Umyłam zęby i schowałam szczoteczkę i pastę.
Ręcznik ,który miałam na sobie zdjęłam i ubrałam czystą bieliznę,następnie spodenki i koszulkę.Rzeczy które zdjęłam przed umyciem się ,wsadziłam do kosza na brudne ubrania.
Wyszłam z łazienki i zgasiłam tam światło.Znów wzięłam do ręki laptopa,tylko po to żeby go wyłączyć.
Natomiast swojego iPhone'a podłączyłam pod ładowarkę i włączyłam playlistę.
Pomaszerowałam jeszcze w w stronę drzwi gdzie poszłam zgasić światło.Po wykonaniu tego,rzuciłam się na łóżko i wsłuchiwałam się piosenek które dodałam do swojej playlisty,na razie leciała Demi.
Oczywiście również zaczęłam śpiewać,w pewnym momencie usłyszałam jakby coś uderzyło w moje okno.Szybko wstałam i oświeciłam światło.Powoli ruszyłam w stronę okna,odsunęłam firankę i zobaczyłam Justin'a.Byłam w szoku,otworzyłam okno.

-Justin?Co Ty tutaj robisz?!-zapytałam ściszonym głosem,bo nie chciałam by rodzice się obudzili a zapewne już śpią.
-Miłe powitanie-powiedział sarkastycznie-po prostu chciałem cię zobaczyć.
-Ah,fajnie,więc zobaczyłeś i idź już papa
-Ej no nie bądź taka,otwórz pogadamy
-Jest późna godzina,na prawdę chcesz teraz rozmawiać?-powiedziałam do niego
-Tak,otwórz!
Nic nie powiedziałam tylko zamknęłam okno i wyszłam z pokoju,jak najciszej umiałam żeby czasem nie obudzić rodziców.Podeszłam do drzwi,wzięłam z półki obok klucze i otworzyłam drzwi.
-Proszę cię,bądź cicho bo wszyscy śpią!-powiedziałam szeptem do Justina ,gdy ten przekraczał próg mojego domu.
Nie odpowiedział mi nic i poczekał aż zamknę drzwi i gdy to już zrobiłam skierowałam się na górę po schodach do pokoju.Weszłam pierwsza a Bieber po mnie i zamknął drzwi.W pokoju jeszcze leciała piosenka Demi,ale się kończyła.
-Chciałem pogadać,bo jakoś przedtem nie mogliśmy więc przyszedłem i tak w spokoju może sobie pogadamy...
-Oto Justin Drew Bieber który przychodzi po 23 żeby pogadać!
-Wiem,wiem jestem taki oryginalny.-powiedział to tak dumnie że aż parsknęłam śmiechem
W głośnikach zaczęła lecieć dobrze znana mi piosenka.
I love it when you just don’t care
I love it when you dance like there’s nobody there

So when it gets hard don’t be afraid
We don’t care what them people say.
I love it when you don’t take no
Love it when you do what you want cause you just said so
Let them all go home, we out late
We don’t care what them people say.


                      
-O mój boże,kocham tą piosenkę!Shawn jest taki boski!
-Oh ale przyznaj że jestem lepszy!
-Nie Justin,nie jesteś.To Shawn jest lepszy.-powiedziałam to.
-Albo powiesz że jestem lepszy albo..
-Albo co?
-To!-i zaczął do mnie podchodzić,po czym perfidnie zaczął mnie łaskotać!
To spowodowało że zaczęłam się śmiać i do dość głośno.
-Ju-Justiiin! Prze-prze-s-stań!
-Powiedź że jestem lepszy od Shawn'a!
-Jjesteś leppszy od Sha-awna!
-No widzisz nie trudno było to powiedzieć.-usiadł na końcu łóżka i poprawił swoja fryzurę.
-Jesteś debilem!

*godzina później*
Justin przed chwilą wyszedł.Fajnie nam się rozmawiało,tak jak za dawnych czasów,tylko że nie jesteśmy razem,ale jesteśmy przyjaciółmi.Przez ten czas rozmawialiśmy o tym czasie gdy nie byliśmy razem.Gdy ja wyjechałam,a on został tutaj.
Nareszcie mogę iść spać,jestem strasznie zmęczona.
Położyłam się na łóżko i przykryłam się kołdrą.Od razu nie zasnęłam,tylko myślałam i wyobrażałam sobie co by było.Ale wątpię że Justin mnie jeszcze kocha,ma swoja Chanel.I jak widać jest z nią szczęśliwy.

___________
*piosenka: https://www.youtube.com/watch?v=5fcTCMWx2-s
Komentarze mile widziane.
Zmieniłam rozdział drugi ,bo postanowiłam że to tak szybko dziać się nie będzie,że oni tak szybko do siebie nie powrócą.
Co myślicie?
Autorka xoxo.

piątek, 18 kwietnia 2014

One

Gdy dojechała na miejsce,z uśmiechem wyszła z taksówki.Wzięła głęboki oddech i wymówiła słowa 'Nareszcie w domu.'

Angel Pov

Nigdy tak bardzo się nie cieszyłam,no może w dzień moich dwudziestych urodzin,które były zaledwie tydzień temu.Właśnie tego dnia oznajmiono mi że wracamy do Stratford,coś pięknego.
Wzięłam pod rękę walizkę i ruszyłam do swojego nowego domu.Mój tata,Robin,dostał ofertę pracy właśnie tutaj i jestem mu niezmiernie wdzięczna że się zgodził.
W momencie kiedy otworzyły się drzwi,byłam zafascynowana wnętrzem.Piękny kremowy kolor ścian ,połączony był z brązowymi meblami.Osoba która ten dom urządzała,musiała być świetna we swoim fachu.No ale jak to każdy,najbardziej zastanawiałam się jak wygląda mój pokój.
Postawiłam walizkę na ziemi,a sama ruszyłam za tatą,który właśnie oprowadzał nas po naszym domu.Wreszcie doszedł do drzwi gdzie widniała tabliczka z napisem 'Angel'.Byłam strasznie podekscytowana.
Otworzyłam ''bramę'' do nieba,a moim oczom ukazał się przepiękny biały pokój.Meble były czarne,wszystko ładnie się komponowało.Od razu co zrobiłam to usiadłam na łóżku i powiedziałam szeptem 'Witaj w domu Angel'.

Po rozpakowaniu wszystkich rzeczy,udałam się do salonu.
-Córcia,ubieraj się i jedziemy na obiad do restauracji.- powiedziała moja mama,zachwycając się wazą która stała na półce.
-Okej,dajcie mi 10 minut.-odpowiedziałam po czym skierowałam się do swojego pokoju,znów.
Po dotarciu do pokoju,ruszyłam do szafy,no tak teraz w co ja mam się ubrać?
Postawię na zwyczajną sukienkę,do tego jakieś szpilki i dodatki.
Skierowałam się z sukienką i bielizną do łazienki.Zdjęłam z siebie wszystkie ubrania i włożyłam do kosza na brudne ubrania.Ubrałam mój biały stanik i do tego białe majtki.Następnie włożyłam na siebie wybraną sukienkę.Podeszłam do lustra,zrobiłam lekki makijaż i podkręciłam włosy.Całość prezentowała się naprawdę dobrze,nie sądzicie?Wyszłam z łazienki,wzięłam do ręki buty i ruszyłam na dół.
Schodząc po schodach,zaczęli mnie już wołać.Obok drzwi ubrałam buty i wyszłam razem z rodzicami i Jake'iem na zewnątrz.Mój tata zakluczył dom i wsiadł do samochodu.Ruszając ujrzałam osobę,znaną mi osobę,czyli Justin'a.Poznałam go,Święty Jezu jaki on jest przystojny.Muszę się z nim spotkać,ciekawe czy mnie pozna,może się zmieniłam?
Całą podróż do restauracji myślami byłam przy Nim.Wróćmy do rzeczywistości.

Samochód zatrzymał się przed restauracją,oh pamietam jak tu jadałam 3 lata temu,to były czasy.Miałam wtedy 17 lat,ale hej Justin był taki romantyczny że mnie tu na randki zapraszał.
No tak i znowu myślami wróciłam do Niego.Angel przestań o Nim myśleć,przestań o Nim myśleć.
Weszliśmy i zapach pięknym potraw rozniósł się w moich nozdrzach.Muszę szybko coś zjeść,bo nie wytrzymam.

Gdy wszyscy zasiedliśmy do stołu,wzięłam do ręki menu.Ciekawe jakie potrawy dodali.Z racji tego że się odchudzam wzięłam sałatkę grecką.Sama pyszność.Gdy przyszedł kelner,wszyscy złożyliśmy swoje zamówienie.Po piętnastu minutach wyczekiwania,nareszcie przyszło.Rzuciłam się na te jedzenie niczym lis na zająca.Nie pomyślcie że jestem jakaś psychiczna ale nic nie jadłam.
Swoją sałatkę zjadłam dość szybko.

Zastanawiam się czy, chcecie wiedzieć czy utrzymywałam kontakt z przyjaciółmi ze Stratford bądź z Justin'em? Otóż tak ,utrzymywałam z nimi ten kontakt,z Kate,Ryan'em,Chaz'em,Lolą,a Justin'em? No cóż po moim wyjeździe pisaliśmy do siebie,rozmawialiśmy przez Skype,ale to nadal nie było to samo.
2 miesiące temu,zupełnie straciliśmy ze sobą kontakt.Z tego co opowiadała mi Kate,znalazł sobie dziewczynę,a z faktu że wypytywałam ją kim ona jest.Mówiła mi że to plastik o imieniu Chantel.
Nie mogę tego powiedzieć,bo nigdy w życiu jej nie widziałam,ale byłam strasznie zazdrosna o niego.Jeśli już miał być szczęśliwy to z normalną dziewczyną a nie z plastkiem.Chcę dla niego dobra.

Gdy wszyscy zjedliśmy posiłek,trochę jeszcze porozmawialiśmy nad naszym życie tutaj i ruszyliśmy do domu.Po drodze wstąpiliśmy jeszcze do sklepu,po parę drobnych rzeczy na kolację i jutrzejsze śniadanie.
Po zaparkowaniu przed domem,wyszłam z samochodu.Otwierając drzwi odwróciłam się do tyłu,ujrzałam Kate.

-KATE!-krzyknęłam na tyle głośno żeby mnie usłyszała.Gdy ona obróciła się do mnie,zobaczyłam wielki uśmiech na jej twarzy.Podeszłam do niej i nic nie mówiąc wtuliłam się w moją przyjaciółkę.Łzy mi poleciały po policzkach.Gdy odkleiłyśmy się od siebie ujrzałam że w jej oczach były łzy.
-Angel,czemu nie mówiłaś że wracasz?-powiedziała z uśmiechem Kate
-Chciałam zrobić Wam wszystkim niespodziankę.-odpowiedziałam wycierając łzy z policzków
-Musimy się wszyscy całą paczką spotkać i to już dzisiaj!-zaćwierkała pełna szczęścia Kate
-Okej tylko daj mi czas na przebranie się.
-Spokojnie i tak muszę zadzwonić do reszty.Ale się ucieszą!Szczególnie Justin!
-Myślisz że no wiesz,on mnie nadal kocha?-zapytałam z nadzieją
-Myślę że w głębi duszy tak,ale no wiesz chodzi z tym plastikiem Chantel
-Czemu ciągle mówisz że ona to plastik? Przecież nie może mieć aż tak dużo tapety na twarzy.
-Kochana Angel,gdy ją zobaczysz zmienisz zdanie. A teraz migiem się przebrać,bo za pół godziny jestem po ciebie i idziemy spotkać się z naszą stara paczką! - powiedziała i popędziła mnie do domu,przedtem jeszcze całując w policzek.

Jak burza weszłam do domu.Zdjęłam buty i ruszyłam do pokoju.
Zastanawiałam się w co ja mam się ubrać? Przecież tam będzie Justin,on nie może mnie zobaczyć taką brzydką.
Zdecydowałam się na coś normalnego.
Jeansowa kamizelka,do tego biały t-shirt z napisami,czarne legginsy i adidasy.
Wzięła to wszystko i ruszyłam do łazienki.Zdjęłam z siebie sukienkę i ubrałam ciuchy które wybrałam.
Efekt końcowy naprawdę mi się podobał.Zdałam sobie sprawę że minęło 20 minut,więc wyszłam z łazienki i chwyciłam do ręki mój telefon,skierowałam się na dół do salonu ,gdzie moja mama Anne i tata siedzą przed telewizorem i oglądają jakąś tam komedię romantyczną.Nie przeszkadzając im,wychodzę na zewnątrz i siadam na schodach,czekając na Kate.
Po niecałych dziesięciu minutach,zjawiła się moja przyjaciółka. Ruszyłam razem z nią na boisko koszykówki,gdzie jak mi powiedziała grają teraz tam nasi przyjaciele.Rozmawiałyśmy na temat mnie,później jej i co się działo tutaj jak mnie nie było.Oczywiście był też temat Justin'a ,bo jakby nie było był moją pierwszą prawdziwa miłością.Gdy usłyszałyśmy krzyki,zorientowałyśmy się że jesteśmy już blisko.
Dotarłyśmy na miejsce. Z tego iż wszyscy byli zajęci grą,Kate musiała krzyknąć.Gdy wszyscy skupili wzrok na niej słysząc jej głos,prawie wszystkie spojrzenia zeszły na mnie.Gdy Ryan skupił wzrok na mnie,piłka którą miał w ręce upuścił i biegiem ruszył do mnie.Ja już oczywiście miałam wielki uśmiech na twarzy.Ryan podbiegł do mnie i ścisnął mnie tak mocno że nie umiałam oddychać,po czym okręcił mnie wokół własnej osi.

-Matko Boska Angel! Dlaczego nie powiedziałaś że wróciłaś?
-No chciałam Wam zrobić niespodziankę.
-Angel do Nas ludzie wróciła! Hurra!!-wydarł się Chaz,następnie się we mnie wtulając
-Czemu wszyscy krzyczą?-zapytał głos w oddali,a teraz zgadujcie kto to może być? We własnej osobie Lola.
-Angel do Nas wróciła Lola! - powiedział uradowany Ryan.
-O MÓJ BOŻE! TA ANGEL?! KURWA MAĆ CZEMU MI NIKT NIE POWIEDZIAŁ SUKI?!-wydarła się Lola i czym prędzej podbiegła do mnie.Mocno przytulając,oczywiście odwzajemniłam to,ale nie tak bardzo mocno jak ona oczywiście.
-Lola hahaha spokojnie,bo zaraz mnie udusisz.
-Już przestaję,no ale musiałam w końcu nie widziałyśmy się 3 lata!

Wszyscy siedzimy od dobrych piętnastu minut na trawie i rozmawiamy.Nagle moje oczy widzą postać,z daleka która się do nas zbliża.To Justin!
-Sorka ludzie ,przepraszam za spóźnienie-powiedział Justin,w ogóle mnie nie zauważając.
-Stary i tak nie gramy,bo jak widzisz,ktoś tu wrócił na stare śmieci.-powiedział Chaz i pokazał ręką na mnie.
-Angel?
-To ja we własnej osobie,Justin.
-No chodź się przytul.-powiedział Justin
Wstałam z trawy i ruszyłam do niego,rozłożył ręce i mnie mocno przytulił.Znów poczułam te motylki w brzuchu.Moje uczucie do niego nie zmieniło się nadal go kocham,ale jak on jest szczęśliwy to niech będzie.
-Kiedy wróciłaś?-zapytał Jay
-Dzisiaj
-Dlaczego nikt nie raczył mnie zawiadomić?-zapytał gniewnie
-Dzwoniłam,ale nie odbierałeś.-wzruszyła ramionami Kate
-No to opowiadaj jak ci tam było w Atlancie.
-Nic nadzwyczajnego się nie działo,lepiej mi tutaj.

-A jak tam Josh?-zadała kolejne pytanie Kate.Rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się,kiedy chłopcy grali w koszykówkę.W momencie kiedy miałam odpowiadać,zjawiła się totalnie dla mnie nieznana dziewczyna.
Podeszła do nas i od niechcenia przywitała się z Kate i Lolą. Na mnie patrzyła się jakoś dziwnie,nawet nie potrafię tego opisać
-Cześć,jestem Chantel.-powiedziała ze sztucznym uśmiechem.No tak i Kate miała rację,totalny plastik.Nie wiem jak Justin mógł się w niej zakochać.No ale cóż.
-Angel-odpowiedziałam
-Ah to Ty jesteś tą słynną,cudowną dziewczyną.
-Cudowną?
-No tak Justin mi wiele razy o tobie mówił,i gdy opowiadał jak był z tobą w związku mówił jaka to była cudowna.No ale zamiast ciebie,na miejsce weszłam ja,i to mnie teraz kocha

Jestem cudowna! Ale ostro mnie ta laska wkurzyła z tym miejscem.
Szczerze to chciałam w tej chwili ją rozszarpać,zabić.Ona jest jakąś zwykłą dziwką. NIENAWIDZĘ JEJ!
Ona nie jest odpowiednia dla niego.
Znowu przeniosłam myśli na niego.Jak ja bym chciała znów poczuć jego usta.Być z nim znowu szczęśliwa.
Chciałabym,ale czy to kiedyś nadejdzie?




________________
I oto pierwszy rozdział historii Angel i Justin'a. Będą jakieś komentarze?Liczę na to.
A jak na razie,jak myślicie nadejdzie ten czas kiedy Angel znowu poczuje smak ust Justin'a?
Chcielibyście?
Nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział.